Jeżeli zastosujemy tutaj właśnie ten zapis, iż nie podlega ona karze,
to zgodnie z kodeksem postępowania karnego postępowania się nie
wszczyna, a wszczęte umarza. Czyli jeżeli okoliczności wskazują
wyraźnie na to, że czyn wypełnia dyspozycje tego przepisu, już
prokurator może takie postępowanie na etapie wstępnym umorzyć,
zaoszczędzając takiej osobie, jak mówię, wieloletnich
przeżyć związanych z procesem karnym”
Podobne rozwiązanie
występuje w projekcie kodeksu karnego z 2002 roku którego
niedawno odbyło się pierwsze czytanie w sejmie. Z jednej strony można
to uznać za mądre z drugiej jednak pojawia się dość istotne ryzyko.
W opinii Doktora Janusza Kochanowskiego czytamy:
„niewskazane jest przyznanie prawa do rozstrzygania
tych kwestii prokuratorowi, zwłaszcza, że "nie podleganie karze" jest w
swoich zasadniczych konsekwencjach zbieżne ze stwierdzeniem "nie
popełnia przestępstwa". Ze względu na wagę dóbr, o
których przychodzi w takich sytuacjach rozstrzygać niezbędna
jest jawność procedury oraz niezawisłość, którą dysponuje
sąd, a nie prokurator. Wystarczy zresztą sobie wyobrazić do jakich
mogłoby dojść nadużyć w przypadku powierzenia tego rodzaju prerogatyw
prokuraturze „
Mówiąc prościej, istnieje duże ryzyko, że
prokurator „ukręci łeb” morderstwu. Myślę że jest
to dość istotny argument przeciw. Mnie przynajmniej przekonuje.
Dalej Smotkunowicz mówi:
„Jeszcze dalej idzie zmiana §4, aczkolwiek
ja w tym przypadku - jak się okazuje - też nie jestem nowatorem, bo
odkryłem, iż 13 marca 2001 r., czyli jeszcze w czasie trzeciej kadencji
Sejmu, do laski marszałkowskiej wpłynął projekt kilkudziesięciu
posłów AWS dotyczący właśnie obrony miru domowego i sytuacji
przekroczenia granic obrony koniecznej. Ja państwu może przytoczę, jak
to w tamtym projekcie brzmiało, bo wydaje mi się, że to jest jeszcze
bardziej radykalne, chociaż przyznam, że nie wiem - może pani
przewodnicząca wie - jakie były losy tego projektu. Ja mam przed sobą
druk i przeczytam, jak to brzmiało: nie popełnia przestępstwa kto bez
względu na skutek w jakikolwiek dostępny mu sposób używa
siły wobec osoby, która wdarła się do jego mieszkania lub na
teren jego ogrodzonej i oznaczonej nieruchomości mieszkalnej, będąc
subiektywnie przekonanym, że broni się przed bezprawną przemocą i że
jest bezwzględnie konieczne użycie siły. Ja przyznam, że dość
długo pochylałem się nad tą propozycją - ona mnie gdzieś tam nie do
końca przekonuje. Zresztą w tej chwili zmieniły się troszkę przepisy,
jeżeli chodzi o definicję nieruchomości mieszkalnej. I zaproponowałem
państwu definicję, zaproponowałem państwu taki kontratyp, aczkolwiek z
zapisem "nie podlega karze", a nie z zapisem "nie popełnia
przestępstwa", ale dość podobny do tego zapisu. Ja może od razu
spróbuję na tyle, na ile sięga moja wiedza, bo ja nie jestem
na co dzień karnistą, tylko zajmuję się sprawami gospodarczymi...
Otóż "nie popełnia przestępstwa" to jest zapis taki szalenie
ogólny, w wypadku przekroczenia granic obrony koniecznej z
formalnego punktu widzenia sprawca popełnia przestępstwo, ale nie
podlega karze. I wydaje mi się, że ze względu na czystość doktrynalną
raczej powinno się stosować taki zapis "nie podlega karze", a nie "nie
popełnia przestępstwa".”
Tutaj warto
przypomnieć pomysl który się obecnie pojawił o
którym wcześniej wspominałem, bardzo
podobny, z artykułu na onecie wynika, że Ziobro i Kryźe poszli dalej,
pojawiło sie pojęcie miru
domowego zamiast ścisłe określonych
warunków jak wyżej. A naruszenie miru domowego jest
również wtedy gdy osobie która znajduje sie na
naszej posesji powiemy by sobie poszła a ona powie nie nie
pójde. może to byc Twoja Panna, Facet itd.. Zgodnie
z
projektem można odeprzeć ten niezwykle 'brutalny' zamach (na mir
domowy!) środkami jakie uzna za stosowne ofiara, nawet jeżeli uzycie
tego srodka prowadzić bedzie do śmierci napastnika. Czyli można by było
potraktować 'brutalnego' zamachowca narzędziem jakim jest
siekiera, o np. taka siekiera:
Ponieważ jak tłumaczą "Ziobropodobni" skąd osoba która jest
'atakowana' ma wiedzieć czy delikwent chce tylko coś ukraść czy chce ją
zabić. Zapominaja
jednak, albo celowo ukrywajalub po
prostu nie wiedzą,
że osoba
która błednie oceni sytuacje (będąc przekonanym
że działa w obronie koniecznej) i gdy rzeczywiście mogła tak sądzić ..
najzwyczajniej w świecie nie
popełnia przestepstwa (art 29 kodeksu karnego z 1997
stworzonego -jak twierdzą- przez 'Liberałów' chcących
chronić przestępców).
Więcej na ten temat 'powie' Dyrektor
Departamentu Legislacyjno-Prawnego w Ministerstwie Sprawiedliwości
Beata Mik:
„I ostatnia kwestia materialno-prawna, bardzo
trudna. Rzeczywiście, pojawiały się i pojawiają pomysły, ażeby
złagodzić odpowiedzialność działającego w ramach przekroczenia obrony
koniecznej w sytuacji, gdy sprawca przestępstwa, atakujący, wdziera się
na cudzy grunt lub do cudzego mieszkania. Tylko pytanie: jak to uczynić
i czy rzeczywiście trzeba cokolwiek tutaj w kodeksie karnym robić?
Propozycja, o której wspomniał pan senator, z formalnego
punktu widzenia uległa dyskontynuacji z zakończeniem trzeciej kadencji
Sejmu i nie spotkała się z pozytywnym stanowiskiem tamtego rządu. Była
ona dotknięta wieloma wadami, o których tutaj nie będę
mówić z przyczyn oczywistych, ponieważ nie rozpatrujemy
tamtej propozycji.
Ta propozycja, z którą mamy teraz do czynienia nie
uwzględnia, wydaje się, pewnej zasadniczej kwestii. Otóż w
zakresie, w jakim sprawca miałby nie podlegać karze w przypadku
przekroczenia granic obrony koniecznej w przekonaniu, że broni się
przed bezprawnym zamachem osoby itd., itd., musimy wziąć pod uwagę to,
że tego rodzaju przepis dotyczyłby również sytuacji, kiedy
sprawca od początku działa w błędzie co do tego, że jest sytuacja,
przed którą się broni. Bo gdyby nie działał w błędzie, to
wystarczyłyby te uregulowania, które są obecnie. Czyli
sprawca musiałby, gdyby ten przepis miał nową treść normatywną, działać
w błędzie od samego początku, to znaczy musiałoby mu się wydawać, czyli
byłby błędnie przekonany, że zachodzi okoliczność uzasadniająca obronę
konieczną, której on obiektywnie przekracza granice.
Otóż, proszę Wysokiej Komisji, błąd co do kontratypu, czyli
co do okoliczności wyłączającej bezprawność, jest uregulowany w obecnym
kodeksie karnym, na co się niekiedy nie zwraca uwagi, bo to jest nowa
regulacja, trudna regulacja. Jest to art. 29 kodeksu karnego, w
którym ustawa mówi: sprawca, który
działa w błędzie co do okoliczności wyłączającej bezprawność lub winę,
nie popełnia przestępstwa, czyli jest to okoliczność wyłączająca
odpowiedzialność karną. A więc ustawa obowiązująca idzie dalej niż
propozycja, bo pan senator proponuje, aby sprawca nie podlegał karze,
czyli proponuje de facto zaostrzenie kryteriów i
odpowiedzialności. Bo według obowiązującego prawa sprawca,
który myli się co do tego, że działa w obronie koniecznej, i
potem obiektywnie przekracza granice obrony koniecznej bądź ich nie
przekracza, po prostu nie popełnia przestępstwa. Jest to uregulowane.
Czyli, najkrócej rzecz ujmując, ta droga też nie jest drogą
prowadzącą do tego celu, który projektodawca pragnie
osiągnąć.”