W poniższym artykule nie zamierzam się odnosić do stosowania w praktyce przepisów o obronie zamierzam głównie przedstawić jak jest to uregulowane w naszym prawie na podstawie podręcznika napisanego przez obecnie urzędującego I Prezesa Sądu Najwyższego prof. Dr hab. Lecha Gardockiego oraz na podstawie Orzecznictwa Sądu Najwyższego na przestrzeni prawie stu lat.
Chciałbym raz na zawsze zakończyć poczucie bezkarności u takich ludzi jak Ziobro którym wydaje się, że do woli mogą podawać nieprawdziwe informacje na temat tego kontratypu co powoduje u wyborców chęć zmianę prawa, która tak naprawdę od strony teoretycznej nie zmieni nic w kwestii obrony koniecznej , mało tego nie będzie miało z obroną absolutnie nic wspólnego. Ani w sensie prawnym ani społecznym.
Zastosuje zasadę o której niedawno powiedział były Prezes NBP u Tomasza Lisa. Wyedukuje ludzi w tym temacie aby każdy następny populista bał się publicznie obnażać z takimi poglądami w obawie przed znacznym spadkiem notowań.
Oczywiście osoba napadnięta nie musi pamiętać co tutaj wyczytała, nie musi się zastanawiać co jej wolno a co nie, bowiem jeżeli spojrzymy na całość tego materiału dojdziemy do oczywistego wniosku, mianowicie do tego, iż zarówno orzecznictwo Sądu, jak i interpretacja zawarta w podręcznikach wynika wprost z ogólnie przyjętych norm społecznych.
Czym jest Obrona konieczna w świetle kodeksu karnego z 1997 roku.
Jest to Odparcie bezpośredniego bezprawnego zamachu na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
Zamach musi być bezpośredni, czyli istnieć w chwili obrony lub bezpośrednio nam grozić.
Bezpośredniość zamachu może mieć trzy formy.
a) zanim zamach się zacznie, przykład:
sprawca podnosi cegłę i z okoliczności wynika, że zamierza w nas rzucić,
b) zamach się zaczął, przykład:
sprawca podchodzi do nas i nas uderza
c) zamach ustał, ale tylko pozornie, przykład:
sprawca nas zaatakował i się oddala. Z okoliczności wynika, że oddala się nie w celu ucieczki a w celu znalezienia sobie lepszej pozycji do ataku .
W takich sytuacjach nie przekraczamy granic obrony koniecznej w postaci 'niebezpośredniości zamachu' czyli jak to się fachowo nazywa w postaci ekscesu ekstensywnego.
Przekraczamy granice, jeżeli podjęliśmy działania obronne w przypadku gdy napad nie jest w toku (czyli nie wszedł w początkowe stadium realizacji) jednak grozi urzeczywistnieniem, np, zaatakowaliśmy gościa zanim ten zaczął podnosić tę płytę chodnikową, bowiem tak naprawdę nie ma pewności czy by w ogóle nas zaatakował. (to tak jak by karać ludzi za myśli)
Drugi przypadek, gdy kontynuujemy odpieranie zamachu gdy on juz ustał, ale zaczęliśmy odbierać gdy był on bezpośredni. Bowiem działanie podjęte w celu odwzajemnienia doznanej krzywdy (czyli zaczęte PO ustaniu zamachu) czy w akcie zemsty nie mieści sie w granicach obrony koniecznej.
Jeżeli np. Sprawca rzucił w nas butelką, pozostał bez żadnej borni, w takim wypadku używanie wobec niego noża (gdy nie atakuje) jak podkreślił SN jest aktem prymitywnej zemsty, i nie mieści sie w granicach obrony koniecznej w jakiekolwiek postaci, nie może więc być przekroczeniem jej granic. To samo pościg za sprawca, lincz itp. Przypadki..
Co nie znaczy, że nie można złapać złodzieja w celu przekazania go organom ścigania ponieważ takie uprawnienie daje nam art. 243 Kodeksu Postępowania Karnego. Bronienie się napastnika przed zatrzymaniem jest działaniem bezprawnym gdyż bronił by się nie przed bezprawnym zamachem a działaniem prawnym, więc w takim przypadku ofierze przysługuje prawo do użycia siły – oczywiście w razie potrzeby (Obrona konieczna).
Ustawa narzuca jeszcze jeden warunek przy obronie. Nie można stosować sposobu RAŻĄCO niewspółmiernego do zagrożenia . Proszę nie rozumieć jako wymóg używania odpowiednich narzędzi czyli takich jakimi dokonuje napastnik czy kolejności w ich używaniu ponieważ to jest nieporozumienie. Prawo zezwala na stosowanie każdego z narzędzi (nawet nielegalnie zdobytej broni) o ile działania które podjęliśmy są konieczne >w danej sytuacji!< do odparcia zamachu czyli użycie niebezpiecznego środka z umiarem zmieści się w granicach obrony koniecznej.
Absolutnie nie ma znaczenia dysproporcja pomiędzy dobrem zagrożonym przez napastnika a dobrem naruszonym przez napadniętego. Jak pisze Gardocki „Jeżeli koniecznym sposobem obrony przed sprawcą zamachu na mienie okaże się złamanie napastnikowi ręki, jest to dopuszczalne prawnie działanie obronne. Podobnie jeżeli dla obrony przed zgwałceniem konieczne będzie spowodowanie śmierci napastnika, napadnięta ma prawo to zrobić w ramach obrony koniecznej. W obydwu podanych przypadkach dobro naruszone w wyniku obrony (zdrowie, życie) jest wyższej wartości niż dobro zaatakowane (mienie, wolność w sferze seksualnej), co nie przeszkadza stwierdzeniu, że miała tu miejsce zgodna z prawem obrona konieczna.”
Różnica ta nie może być jak pisze jednak nadmierna ponieważ przestaje to być obroną konieczną nawet w sensie społecznym. (strzał staruszka na wózku do dzieci kradnących jabłka).
Gdy do uniknięcia zamachu wystarczy sie odsunąć a zaatakowany mimo to zastosowałby jakieś drastyczne metody obrony także przekroczyłby swoje prawo do obrony (w postaci „Ekscesu intensywnego”). Co nie znaczy, że nie można sie bronić gdyż SN wielokrotnie podkreśla że napadnięty nie musi uciekać, ani się ukrywać, lecz ma pełne prawo sie do obrony, ma prawo używać wszelkich środków do powstrzymania go przed atakiem, ponieważ prawo nie może ustępować przed bezprawiem.
Strzał w brzuch gdy z okoliczności wynika, że napadnięty zrobił to świadomie i celowo może być potraktowany za nadmiar obrony gdyż mogło by tu wystarczyć postrzelenie w nogę by napastnika powstrzymać.
W dalszej części podręcznika Gardocki pisze „pojęcie „niewspółmierności obrony” należy interpretować wąsko, aby zbytnio nie ograniczyć prawa do obrony. Przy takiej interpretacji będzie działaniem w ramach obrony koniecznej np. Zabicie lub zranienie napastnika usiłującego pozbawić człowieka wolności lub spowodować u napadniętego uszkodzenie ciała. Podobnie rzecz, będzie obroną konieczną uszkodzenie ciała napastnika usiłującego dokonać kradzieży, jeżeli nie chodzi o kradzież rzeczy niewielkiej wartości. Podobnie należałoby ocenić spowodowanie śmierci osoby usiłującej dokonać rozboju.”
Jeżeli broniący się przekracza powyższe granice jego działanie przestaje być działaniem prawnym. Jednak sąd w takim przypadku może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, ponieważ wina działającego w obronie oczywiście jest o wiele niższa niż u osoby która by podjęła podobne działania nie w związku z obroną konieczną.
Ale co jest ważne by w ogóle ofiara mogła odpowiedzieć za przekroczenie granic, otóż jej zamiar (wola).
Jeżeli ofiara subiektywnie była by przekonana ze działa w obronie - czyli ze jest atakowana i nie ma innego wyjścia jak podjąć działania których sie dopuściła - wówczas miałby zastosowanie przepis o błędzie co do kontratypu lub okoliczności wyłączającej winę (art 29 kk) Jeżeli jej zła ocena sytuacji była by usprawiedliwiona wówczas by nie popełniła przestępstwa(!), jeżeli jednak nie była by usprawiedliwiona ,odpowiadałaby na normalnych zasadach, możliwe byłoby jednak nadzwyczajne złagodzenie kary.
I tu przykład z podręcznika.
„Dwaj kierowcy po spowodowanej przez siebie kolizji kłócą się w ostrych słowach o to który z nich zawinił. W pewnym momencie jeden z nich grozi drugiemu, że zaraz uciszy o na zawsze " i sięga pod kurtkę. Drugi uczestnik kłótni, myśląc, że jego przeciwnik chce użyć broni palnej, uderza go ciężkim przedmiotem, powodując ciężkie uszkodzenie ciała. Okazało się, że uderzony nie miał żadnej broni, lecz chciał tylko nastraszyć przeciwnika. „
w tym przypadku kierowca działałby w usprawiedliwionym błędzie, jednak gdy zmienić przykład tak by bezpośrednio przed sięgnięciem do kieszeni przeciwnik kichnął wówczas jak pisze Gardocki "konkluzja sądu musiałaby być inna".
Ktoś niedawno na forum gazeta.pl podał przypadek zastrzelenia w USA listonosza ubranego po cywilnemu, który wszedł na posesje ponieważ mieszkanka myślała, że chce jej zrobić krzywdę, sąd ją uniewinnił. Przykład ten miał na celu wyszydzenie polskiego prawa. Otóż świadczyło to tylko o ignorancji piszącego ponieważ jak napisałem powyżej jeżeli jej obawa byłaby usprawiedliwiona to i u nas nie popełniła by przestępstwa właśnie na podstawie art 29 kk.
Nie trzeba daleko szukać by się przekonać że u nas także bywają prokuratorzy którzy mają wiedzę na temat obrony koniecznej.
Sprawa była omawiana w programie „Pod Napięciem” http://podnapieciem.onet.pl/1245866,archiwum.html
cytuje
„W tej sprawie wiadomo na pewno tylko jedno: 19-letni Adrian ze Skórzewa nie żyje. Został zastrzelony przez 46-letniego Piotra J. Prokuratura szybko uznała, że była to obrona konieczna. Że pijany, agresywny nastolatek wpadł nocą do prywatnego domu rozbijając szyby i strasząc gospodarza. Ten użył legalnie posiadanej broni i po dwóch strzałach ostrzegawczych strzelił jeszcze raz do coraz bardziej rozjuszonego napastnika. Bliscy zmarłego twierdzą, że Adrian miał dobre intencje, że przyszedł wyjaśnić, przeprosić za konflikt z synem pana Piotra. Nikt z nich nie wierzy w agresje nastolatka, wszyscy podkreślają doskonałe stopnie, kryształowy charakter. Organizowane są tłumne demonstracje pod domem w którym doszło do tragedii - ze zniczami, z transparentami i okrzykami. Rodzina strzelającego i on sam przyznają, że nie mogą znieść presji otoczenia. "Ja nie chciałem nikogo zabić, po prostu broniłem siebie i swojej rodziny" - płacząc tłumaczy pan Piotr. „
czy więc rzeczywiście to jest wina złego prawa, że BYWAJĄ przypadki gdzie ofiara cierpi zamiast napastnika? Czy jest to wina złego jego stosowania przez niedouczonych prokuratorów co słusznie sugeruje Prof. Marian Filar ?
No dobrze, jak się powyższe ma do rewelacji które podaje nam poprzez media obecny minister sprawiedliwości prokurator generalny magister prawa Zbigniew Ziobro ?
Może cofnijmy sie do jego wypowiedzi z dnia 8 maja 2006 roku (POLSAT) która dziwnym trafem (jak masa innych) miała miejsce po wyemitowaniu odcinka „pod napięciem” (7 maja) gdzie pojawil się wątek obrony (http://podnapieciem.onet.pl/1333537,archiwum.html) czyli wtedy gdy ludzie byli 'nakręceni'.
Zasugerował, że jest za poszerzeniem granic ponieważ nikt go nie przekona, że osoba która jest napadnięta ma się zastanawiać czy napastnik chce cos tylko ukraść czy ją zabić. (art 29 kk !)
Czytając powyższy tekst człowiek nawet w minimalnym stopniu myślący z miejsca stwierdzi, że to brednie. Niestety takich ludzi jest mało. Ponieważ nasz minister operuje wiedzą dostępną głownie dla prawników. Szary człowiek jest wciąż faszerowany 5 przypadkami które z pozoru wydają sie absurdalne. np. Postrzał złodziei drutów czy zranienie nożem ze skutkiem śmiertelnym złodzieja choinki. W przypadku tej choinki warto wspomnieć że domownik nie został oskarżony dlatego że sie bronił a dlatego że dźgnął złodzieja gdy ten uciekał i już wchodził na płot, ale takich rewelacji media nie podadzą, ponieważ wtedy temat już nie jest tak medialny. :-(
Na deser chciałbym podać pewne ciekawe statystyki pochodzące z tygodnika Przekrój numer 39/1005.
75 procent broniących się to mężczyźni;
– 37 procent z nich jest w wieku 35–55 lat (największa grupa);
– 70 procent przypadków obrony koniecznej to starcie dwóch osób;
– 36 procent przypadków wynika z wcześniejszego konfliktu;
– 30 procent to przemoc w rodzinie;
– 66 procent napastników było pijanych w chwili ataku;
– 86 procent napadniętych broni się przed pobiciem;
– 24 procent przypadków to obrona życia;
– 60 procent napadniętych broni się nożem;
– 30 procent napastników ginie;
– 86 procent przypadków kończy się oskarżeniem napadniętego przez prokuratora;
– 91 procent takich oskarżeń sądy odrzucają i zmieniają kwalifikację czynu na korzyść oskarżonego.
Na podstawie pracy Pawła Bachmata „Instytucja obrony koniecznej w praktyce prokuratorskiej i sądowej”, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Warszawa 2003, analizującej 109 spraw
Jak widać nie wszystko wygląda tak jak mówi Ziobro. Jego działania śmiało mógłbym porównać do działań ojca Giertycha w związku z zaprzeczeniem teorii ewolucji. Tutaj Ziobro przeczy stuletniej praktyce Sądu Najwyższego oraz temu co wyczyta W KAŻDYM podręczniku do prawa karnego. Różnica pomiędzy nim a ojcem Giertycha polega na tym, że w jego przypadku niestety prawie nikt nie może zweryfikować tych informacji i dlatego mu tak ślepo ufają i popierają. Człowiek wzbudza cholerne zaufanie, ja osobiście wymiękam gdy widzę jego osobę w reklamówkach PiSu, szkoda tylko że uczciwość nie zawsze idzie w parze z wizerunkiem medialnym.....
Chciałbym ostrzec przed planami jakie zamierza zrealizować w związku z obroną.
Zwolnienie od odpowiedzialności karnej osób które zabiły sprawców naruszenia miru domowego.
(A naruszenie miru domowego jest również wtedy gdy osobie która znajduje sie na naszej posesji powiemy by sobie poszła a ona powie nie nie pójdę. )
Zgodnie z projektem można odeprzeć ten niezwykle 'brutalny' zamach (na mir domowy!) środkami jakie uzna za stosowne ofiara, nawet jeżeli użycie tego środka prowadzić będzie do śmierci napastnika. Czyli można by było potraktować 'brutalnego' zamachowca narzędziem jakim jest siekiera. Ponieważ jak tłumaczy, skąd osoba która jest 'atakowana' ma wiedzieć czy delikwent chce tylko coś ukraść czy chce ją zabić. No i znów się kłania brak znajomości art. 29 kodeksu karnego - jak twierdzi- stworzonego przez 'Liberałów' chcących chronić przestępców.
Myślę, że należałoby sprawdzić czy przypadkiem nie głosował za przyjęciem tego przepisu bo jeżeli tak to dopiero była by niebywała bezczelność.
Mam nadzieję, że któregoś dnia redaktorzy programu „Teraz My” zaproszą Pana ministra i rozliczą go z konferencji. W tym ze stwierdzenia, że lincz we Włodowie był przekroczeniem granic obrony, Makarewicz – twórca kodeksu karnego z 1932 – na którego tak często się powołuje wychwalając jego działania, zapewne sie w grobie przewracał gdy zza światów oglądał nieudolną próbę zmiany kwalifikacji prawnej.
To by było na tyle.
Jeżeli oburzyłeś sie na tego człowieka po przeczytaniu artykułu proszę Cię pomóż mi uświadomić większej liczbie osób jak się sprawy mają nim będzie za późno . Powiadom o artykule wszystkie kontakty z gadu, programu pocztowego itd.
I najważniejsze, nie popełnij tego błędu, który ja popełniłem rok temu, ja niestety uwierzyłem w piękne idee i zagłosowałem na Prawo i Sprawiedliwość. Tak, ja jestem wyborcą PiSu. I bardzo się tego wstydzę.
Na koniec dodam, że byłem dwukrotnie napadnięty, raz z bronią w ręku, a raz była to kradzież z pobiciem (rozbój), byłem także zwyczajnie okradziony więc doskonale rozumiem co czuje ofiara przestępstwa.