|
Wpisał: Sowiecki Agent
|
|
13.10.2007. |
Nie byłem. Ale gdybym był, z pewnością bym przy okazji ujawnienia tego publicznie powiedział, że jestem dumny z faktu, że mogłem służyć wolnej Polsce (podzielam zdanie Rokity!), o czym marzyła masa Polaków w dzieciństwie (James Bond)
A jeżeli jakieś tak zwane intelektualne śc...wo by po moich słowach publicznie stwierdziło, że zdradziłem przyjaciół itp., odpowiedziałbym na to ..
Ja przynajmniej mam przyjaciół, a nie tak zwanych przyjaciół czy to na najwyższych stanowiskach w Państwie czy też nie, którzy potrafią tak zwaną przyjaźń sprzedać, publicznie wyrzec się jej... dla korzyści osobistych ....
Jednocześnie zadałbym pytanie ... natury prawnej ... odnośnie zarzutu przestępczych działań ...
Czy drogi tak zwany prawniku, tak zwany inteligentny człowieku, jeżeli prokurator z naruszeniem prawa (tu funkcjonariusz WSI) wydaje nakaz przeszukania I policjanci dokonują na jego podstawie działań zgodnie z Rozdziałem 25 Kodeksu Postępowania Karnego (tu agent WSI zbierający informacje nie łamiąc prawa) to CZY w przypadku gdy wydał ów nakaz z naruszeniem prawa (gdy nie było powodów) odpowiada policjant działający zgodnie z prawem czy prokurator łamiący prawo?
To pytanie tak zwane retoryczne, bo merytorycznej odpowiedzi od tak zwanych inteligentnych ludzi z tak zwanej jedynej słusznej partii to ja sie nie spodziewam, co najwyżej wizyty o 6 rano.
Podobnie bym się wypowiedział odnośnie bycia agentem SB. Oczywiście nie stwierdził bym, że jestem dumny z tego faktu. Ale też nie potępiłbym osoby zgnojonej, pobitej , której grożono zamknięciem żony, dzieci, prześladowaniami rodziny, mordem itp. która w wyniku takich działań została złamana psychicznie i dla spokoju, dla ochrony rodziny podpisała głupi dokument ....
nawet jakby głosiła poglądy sprzeczne z linią mej partii.
A jeżeli głosiłbym równolegle do takich działań (potępiania takich osób), poglądy w których twierdziłbym, że chce pomagać ofiarom przestępstw itp. to udał bym się na leczenie psychiatryczne...
Gdyż doszukałbym się w mych działaniach co najmniej zaburzenia dysocjacyjnego rozdwojenia jaźni.
(Powyższe słowa są moim poglądem w sferze agentów, nie mają związku ze Zbigniewem Ziobrą, zresztą ten Pan prócz błazenady w postaci twierdzenia, że SB nie odważyłoby się jego 'ulubionego' Profesora tknąć w tym temacie sie raczej publicznie nie wypowiada)
|
|
Zmieniony ( 17.10.2007. )
|